Witajcie!
Od zawsze moim marzeniem było mieć jako pierwsze dziecko syna. Chciałam żeby był on kiedyś starszym bratem dla swojej młodszej siostry. Czy tak będzie nie wiem. Nie wiem czy będzie miał siostrę, czy brata ,ale chcę go wychować tak , aby był dobrym starszym bratem kiedyś w przyszłości. Jak dowiedziałam się, że to moje marzenie się spełni to z jednym z moich założeń było to, aby nie wychowywać go na MAMI CYCKA :) Byłam w kilku związkach i również widziałam różne związki gdzie właśnie to mamy grały ważniejsze role w życiu faceta niż ich żony czy dziewczyny. Wtedy postanowiłam sobie, że nie chce żeby mój syn taki był. Teraz z perspektywy czasu zastanawiam się czy to moje myślenie było dobre?
MAMI CYCEK
Kim tak naprawdę jest MAMI CYCEK ? Może moje wyobrażenie jest błędne, ale od zawsze uważałam , że jest to chłopak/mężczyzna zapatrzony w swoją mamę. Ten chłopak od zawsze za wzór kobiety bierze sobie właśnie swoją mamę , której podobiznę szuka w swojej przyszłej żonie. Czy tak jest?Ciężko mi teraz to stwierdzić czy to moje spostrzeżenie jest dobre. Może MAMI CYCEK to ten, który liczy się tylko i wyłącznie ze zdaniem mamy i nie interesuje go zdanie innych?Może to ten, który jest “uzależniony” od swojej mamy , która wyręcza go w codziennych obowiązkach?
Pytań jest bardzo wiele i sama zaczęłam się długo nad tym zastanawiać i do tej pory ciężko jest mi wybrać poprawne stwierdzenie.Pewnie nie jedna z Was spotkała się z tymi słowami MAMI CYCEK , która ma syna na pewno nie raz to od kogoś usłyszała. Ja się śmieje sama z siebie, że nigdy nie chciałam, aby mój syn był właśnie takim MAMIM CYCKIEM a sama niekiedy do tego doprowadzam. Tylko czy przytulanie dziecka i okazywanie mu uczuć powoduje to, że właśnie taki się staje? uzależniony od mamy i zapatrzony w nią od początku? To chyba dobrze jak dziecko widzi w swoim rodzicu wsparcie pomoc i przede wszystkim miłość.
Czy takie zachowanie ze strony matki może doprowadzić do tego, że kiedyś z naszego syna wyrośnie MAMI CYCEK ? To chyba tylko i wyłącznie zależy od nas samych jak będziemy postępować w dalszej części jego wychowania.Jak to mówią po jakimś czasie trzeba odciąć tą pępowinę i zaakceptować to, że nasze dziecko jest już dorosłe i potrafi decydować za siebie samego i podejmować samemu decyzje.Przestać pomagać mu w codziennych obowiązkach i umożliwić podjęcie decyzji samemu.
Jak uważacie kiedy jest ten odpowiedni moment żeby dać dziecku swobodę, przestać się martwić i starać się obserwować wszystko z boku. Nie wiem jak Wy , ale ja niekiedy to patrząc na niektóre rzeczy z boku myślę sobie “Aaaa pokaże mu i pomogę bo wiem lepiej zamiast dać mu swobodę żeby radził sobie sam”. Właśnie chyba takie podejście bardziej szkodzi niż pomaga co o tym myślicie? A martwić o swoje dzieci to będziemy się chyba zawsze. Taka już nasza rola matek.
Do następnego!
Sylwia






Koszulka- Pepco|Spodnie,buty- Zara|Czapka- Booso|Rowerek- Flimboo

Zawsze okazywałam synowi i córeczce dużo miłości , przytulanie i buziaczki to to była codzienność.Aż przyszedł moment , że syn wyrósł z tego i, czasem się jwszcze przytuli , da się pocałować w policzek.Córeczka jeszcze się tuli wieczorami i lubi jak ją całuje w czułko.Mój syn nie będzie Mami Cyckiem .
Tytuł wpisu rozłożył mnie na łopatki haha :D. Świetny tekst, a syna masz przepięknego :).
Dziękuję :* <3