Kimono to świetna alternatywa dla swetrów. Strasznie podoba mi się ich krój. Przewiązanie w pasie sprawia, że ciekawie odcina nam się talia, a te luźne rękawy nadają takiej lekkości. W połączeniu z szerokimi spodniami tworzą bardzo fajny komplet.
KIMONO, JAKO FAJNA ALTERNATYWA DLA SWETRÓW
Początkowo, tego typu odzież kojarzyła mi się z Japonią i Gejszami. Ich kolorowe stroje nadawały takiego ciekawe charakteru. Strasznie mnie to fascynowało, ale przez nadmiar kolorów i wzorów jakoś do mnie i mojego stylu to nie przemawiało. Wolę stonowane kolory, które dla niektórych wydają się nudne. Tak szczerze to dla mnie mogłyby istnieć dwa najważniejsze kolory biel i czerń. Dlatego dla mnie kimono musi być jednolite, chyba że pojawi się wzór, który zafascynuje mnie na tyle, że zmienię zdanie.
Może moja szafa, ubiór i stylizacje są nudne, bo ciągle pokazywane w tej samej kolorystyce z jedynymi jakimiś akcentami bardziej lub mniej kolorystycznymi. Jednak ja taka jestem. Kocham czerń i mogłabym ubierać się ciągle na czarno, natomiast biel powoduje to, że zawsze jest jakaś odskocznia od czerni. Od dłuższego czasu tak mam i myślę, że długo się to nie zmieni. W czerni czuje się bardzo dobrze. Kolory ziemi również do mnie przemawiają, ale jak możecie zauważyć po ostatnich stylizacjach, wszystko kręci się głównie wokół czerni z dodatkiem bieli.
Dlatego dzisiaj znowu będzie czerń! Tym razem w formie połączenia wspomnianego wcześniej kimona i do tego spodnie, które mam już chyba trzeci rok w szafie i je uwielbiam. Idealne na lato. Myślę, że razem tworzą fajny i wygodny komplet. Przełamaniem czerni są dodatki w kolorze czekoladowego brązu pleciona torebka i japonki, które tworzą fajne dopełnienie do letniej stylizacji.
Wspomnę jeszcze, że struktura materiału tego kimona jest dość gruba i mięsista i niestety na upalne i bardzo ciepłe dni się nie nada. Kopiłam je z myślą o chłodniejszych dniach i był to strzał w dziesiątkę. Dzięki temu materiałowi układa się tak lekko i wygląda zwiewnie, a o taki efekt mi właśnie chodziło.







