Jesień to chyba najgorsza dla mnie z czterech pór roku. Przesilenie, chłód, deszcz i szaruga, która zazwyczaj towarzyszą jesieni, nie są moimi ulubieńcami. Jednak staram się we wszystkim dopatrywać też dobrych rzeczy. Tak jest i w przypadku jesieni. Długie wieczory myślę, że powinny być przeze mnie dużo lepiej wykorzystywane. Powinnam zastosować jesienne rytuały. Co mam na myśli?
Jak narazie są tylko plany, a ciężej przejść do ich realizacji. Jak to wszystko wygląda u mnie obecnie? Poranek zdarza mi się zaczynać od filiżanki czarnej kawy, kiedy to szykując się do pracy, wypijam ją tak szybko, aby nie zdążyła wystygnąć. Później praca na etacie i już praktycznie większość dnia za mną. Wracam do domu i “ogarniam” resztę, którą nie zdążyłam zrobić dzień wcześniej. Obiad, lekcje z synem, budowa i przygotowywanie rzeczy na następny dzień. Brakuje jednak czasu dla mnie samej. Dlatego tak ważne jest i istotne, aby wrócić do tego, co robiłam wcześniej, zanim podjęłam się pracy na etacie.

JESIENNE RYTUAŁY, KTÓRE JUŻ DAWNO POWINNY MI WEJŚĆ W KREW
Jeśli przyjrzę się bliżej wszystkiemu, to jest parę rzeczy, które uwielbiam robić, ale ciągle odchodzą na dalszy plan. Joga, czytanie książek, pływanie czy robienie zdjęć. Te cztery czynniki powinny wejść mi w krew i sprawić, że będę wykonywała je z “automatu” tak, jak kiedyś. Wystarczy, że każdego dnia znajdę czas na jedną z tych rzeczy i myślę, że moje niezbyt dobre samopoczucie i przesilenie jesienne, które czuć w powietrzu miną.
Joga, która pokazała mi, że nawet w domowym zaciszu można poczuć się bardzo zrelaksowanym i odprężonym. Moje ciało po jodze było bardziej rozciągnięte i elastyczne. Mięśnie nie były takie spięte jak teraz, kiedy moja praca to głównie siedzenie przy komputerze. Joga to relaks dla ciała i duszy. Sprawia, że nasze samopoczucie jest o wiele lepsze, a nastawienie do każdego dnia się zmienia. Dobrze jest praktykować ją o poranku, ale gdy nie mamy takiej możliwości, to wieczory również są dobrym rozwiązaniem. W połączeniu z medytacją daje naprawdę świetne samopoczucie.

KSIĄŻKI, PŁYWANIE I FOTOGRAFIA, TO KOLEJNE PUNKTY NA MOJEJ LIŚCIE, JEŚLI CHODZI O JESIENNE RYTUAŁY
Książki przyznam, że uwielbiam czytać, ale ostatnio więcej czasu spędzam przy telefonie niż przy książce. I zdecydowanie muszę to zmienić. Co jakiś czas kupuje nowe pozycje, a moja biblioteczka powiększa się coraz bardziej. Miejsca coraz mniej, a książek do przeczytania coraz więcej. Jesień to dobry czas na to, żeby to nadrobić. Bardzo lubię czytać książki Agnieszki Maciąg (link). Także w mojej biblioteczce można znaleźć coraz więcej pozycji tego autora.
Pływanie to kolejna rzecz zaraz po jodze, która sprawia, że moje samopoczucie się polepsza. Jednak przez pandemię sporo czasu nie pływałam ze względu na zamknięte baseny. Pływanie działa świetnie na kręgosłup, więc gdy tylko doskwierają nam jakieś dolegliwości z nim związane, to zdecydowanie trzeba wybrać się na basen. Siedząca praca czy stres obciążają nam kręgosłup, a pływanie sprawi, że zapomnimy o niektórych dolegliwościach.
Na koniec fotografia. Jak zauważyliście, już pewnie nie raz wspominałam, że fotografia to moja pasja. Wszystkiego uczę się sama od podstaw metodą prób i błędów. Praktycznie wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Oczywiście w realizacji zdjęć, na których jestem, pomaga mi moja siostra. Stanowczo stwierdzam, że aparat to jedna z moich ulubionych rzeczy. Może teraz rzadziej po niego sięgam co kiedyś, ale mimo wszystko staram się używać go i tworzyć zdjęcia na bloga, który jest moją pasją od ponad 8 lat.


To co? Czas na zmiany. Zaczynam od dzisiaj.
