Długi trencz, bez którego nie wyobrażam sobie jesieni. To chyba jedno z okryć wierzchnich, które nie nudzi mi się ani jesienią, ani wiosną. Mam kilka modeli w swojej szafie i z każdym rokiem mam ochotę kupować nowe fasony i kolory. Po prostu lubię trencze, bo super pasują do mojego stylu i świetnie komponują się z rzeczami z mojej szafy.
DŁUGI TRENCZ, BEZ KTÓREGO NIE WYOBRAŻAM SOBIE JESIENI
Co sezon na wyprzedażach staram się unikać zakupów trencza, ale często zdarza się tak, że to właśnie tego typu okrycia są przeceniane. Takim oto sposobem nie mając w planach zakupu trencza, ten oto model z dzisiejszej stylizacji trafił do mojej szafy. Jest już ze mną jakiś czas, bo od wiosennych wyprzedaży, ale to właśnie jesienią uwielbiam zakładać tego typu okrycia. Jako bazę zastosowałam standardowo mój niezawodny czarny zestaw koszula plus spodnie. W sumie nie jest to komplet, bo rzeczy są z zupełnie innych sklepów oraz w innych przedziałach cenowych. Jednak razem tworzą fajną kontrastową dla trencza bazę.
W dodatkach też nie zaszalałam, bo założyłam wygodne skórzane baleriny i moją ukochaną torebkę od Demellier London. Jak tylko za oknem pojawia się ciepła jesienna aura, to wykorzystuję to i wkładam buty, w których mi jeszcze nogi nie zmarzną. Mamy piękną jesień tego roku dlatego korzystajmy z pogody i zakładajmy trencze.
Trencz- Mango| Koszula- Piano Fashion| Spodnie- Sinsay| Buty- Reserved| Torebka- Demellier London









